12 września 2012

Moving out: airport

Od dzis, a właściwie wczoraj blog zmieni troche "cel"- będzie tu trochę więcej życia na Zielonej Wyspie i ogólnie niż stricte modowy, chociaz biorąc pod uwagę obecność sklepów typu Dunnes czy Penneys i tego będzie sporo :)


A więc, rozsiadłam się wygodnie w kuchni, wypiłam kolejny hetrolitr gorącej mięty (w Dublinie temperatura jest o POŁOWE niższa niz w Polsce...) i zabieram się za pisanie pościaka :) Pierwszy krok mojej wieeeelkiem wyprowadzki po za spakowaniem się w wieeeelką walizke, która i tak okazała się za mała, to podróż samolotem. Zawsze do Dublina latam liniami RYANAIR i mimo, że nie naleza do moich ulubionych linii to są w miare tanie i można lecieć z praktycznie każdego większego miasta. Ja tym razem leciałam z lotniska Warszawa Modlin (funfact- lotnisko WARSZAWA Modlin wcale nie jest w W-Wie ;) )
Lot zajął około 2,5h i jak na Ryanaira przystało lądowanie było przed czasem. O ile ludzie w Polsce patrzyli na mnie dziwnie (gdyz lecialam w butach Emu, grubym swetrze i kurtce) tak w Dublinie bylo to zupelnie normalne ubranie, Na wyspie przywitala mnie calkiem mila i sloneczna, choc zimna pogoda, ktora w drodze do auta zmienila oczywiscie sie w deszcz- ta sytuacja miala miejsce hmmm kilka(nascie) razy w ciagu dnia ;)
Na lotnisku z niespodzianka zjawila sie moja siostra, ktora miala moje ukochane pączki i kawuszke ktora nie pogardzilam :)

video
Zawsze laduje na T1/ Terminalu 1, ktory wg mnie jest wiekszy od kazdego lotniska w Polsce. Wysiadamy na plycie lotniska i przechodzimy sobie do T1, potem tuptamy przez dobre 5-10min(tak duuuze jest to lotnisko) do odprawy gdzie mily pan z Gardy (czyli po prostu policjant ^^) spyta nas czy przyjezdzamy w celach przyjemnych czy biznesowych ;) a potem przechodzimy do wieeelkiej sali z kilkoma tasmami gdzie czekamy na nasz bagaz i voila! Na koncu trzeba wydostac sie z parkingu- co wcale nie jest tak latwie jak widac po minie mojej siostry i do domu! :))

Co do samego lotniska, jak i ogolnie roznych znakow w Irlandii- wszystkie są pisane w dwóch językach, bo  o ile każdemu na myśl o wyspach kojarzy się angielski, nie kazdy wie ze istnieje rowniez jezyk irlandzki. Ale o tym innym razem :)
















kwiaty we wlosach potargal wiatr ;)

3 komentarze:

  1. <3 Kocham i Tęsknie! :*
    Ps. Słuchaj żonki, odżywiaj się zdrowo i ubieraj ciepło! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne zdjęcia!

    PS. Jak miło zobaczyć blogerkę o podobnych zainteresowaniach i to jeszcze z tego samego miasta... !

    PPS. Dodaję do obserwowanych :)

    Pozdrawiam cieplo,
    C.

    OdpowiedzUsuń